JFlow Labs / WIEDZA

Copywriting strony: jak napisać tekst na stronę internetową firmy i call to action, z przykładami przed i po

Tekst na stronę internetową firmy, czyli copywriting strony, piszesz w pięciu krokach. Zbierz pytania, które klienci zadają przed zakupem. Napisz nagłówek, który mówi, co robisz, dla kogo i gdzie. Na każde pytanie odpowiedz sprawdzalnym faktem zamiast przymiotnika w rodzaju „profesjonalnie”. Na końcu daj jedno wezwanie do działania (call to action), które mówi, co się stanie po kliknięciu: „Umów bezpłatny pomiar” zamiast „Kontakt”, „Wyślij zapytanie o wycenę” zamiast „Wyślij”. Przed publikacją sprawdź każdą liczbę, opinię i gwarancję, bo za tekst wprowadzający w błąd odpowiadasz na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Przewodnik jest dla właściciela małej firmy usługowej, który pisze tekst sam albo ocenia tekst od copywritera.

Jak napisać tekst na stronę internetową krok po kroku

Copywriting strony to pisanie wszystkich jej tekstów, od nagłówka i opisu usługi po przycisk i zdanie pod formularzem, tak żeby czytelnik wiedział, co zrobić dalej. Zaczyna się od rozmów z klientami, a nie od pustej kartki: zbierz pytania, które klienci zadają przed zakupem, spisz ofertę w kilku punktach i wybierz jedno działanie, o które poprosisz.

Pytania znajdziesz w skrzynce i w telefonie. Przejrzyj ostatnie 20–⁠30 zapytań i wypisz, o co klienci pytają, zanim zamówią: ile to kosztuje, kiedy możesz zacząć, co jest w cenie, kto przyjdzie, co będzie, jeśli coś pójdzie nie tak. Każde pytanie, które się powtarza, to akapit albo sekcja strony. Kolejność sekcji opisuję w przewodniku struktura landing page, a tutaj zajmuję się tym, co w nich napisać.

Stronę czyta się inaczej niż ulotkę. W badaniu okulograficznym Nielsen Norman Group z 2018 r. (Therese Fessenden, 120 uczestników) 57% czasu oglądania strony przypadało na pierwszy ekran, czyli to, co widać bez przewijania, a 74% na dwa pierwsze ekrany. Strona nie musi więc być krótka, ale na górze muszą stać najważniejsze informacje: co robisz, dla kogo i jaki jest następny krok.

W starszym badaniu z 1997 r., opisanym na stronie Nielsen Norman Group, John Morkes i Jakob Nielsen porównali pięć wersji tej samej strony w pomiarach z udziałem 51 użytkowników. Wersja zwięzła wypadła w pomiarach użyteczności o 58% lepiej niż reklamowa, pełna przechwałek, a wersja zwięzła, łatwa do przeskanowania wzrokiem i bez przesady, o 124% lepiej. To jedna strona i mała grupa sprzed lat, więc traktuj te liczby jako wskazówkę kierunku, a nie obietnicę wyniku.

Dwa zastrzeżenia na start. Tekst poprawia stronę, na którą ktoś już trafia, więc jeśli wchodzi na nią kilka osób w tygodniu, najpierw zadbaj o ruch. A jeśli tekst pisze dla Ciebie copywriter, tych samych kroków użyjesz do oceny jego pracy. Według porównywarki CenaUslug sam tekst na landing page kosztuje w agencjach średnio 1 442 zł (dane z marca 2026 r.); co obejmuje ta cena i jak sprawdzić gotowy tekst, opisuję pod koniec.

  1. Zbierz pytania klientówWypisz pytania z ostatnich zapytań, rozmów i opinii. Zapisuj je słowami klientów, bo podobnymi słowami wpisują pytania w Google.
  2. Spisz ofertę w pięciu punktachCo dokładnie robisz, dla kogo, gdzie, w jakim czasie i za ile, choćby w widełkach od–do. Jeśli nie umiesz tego spisać, tekst tego nie naprawi.
  3. Wybierz jedno działanieTelefon, formularz wyceny, zapis na rozmowę albo zakup. Na stronie pod jedną ofertę prosisz o jeden krok.
  4. Napisz najpierw nagłówki sekcjiPrzeczytaj same nagłówki po kolei. Jeśli bez reszty tekstu opowiadają, co oferujesz i dlaczego warto, masz szkielet strony.
  5. Wypełnij sekcje faktamiPrzy każdym zdaniu zapytaj: „skąd klient ma wiedzieć, że to prawda?”. Jeśli nie umiesz pokazać dowodu, wykreśl zdanie.
  6. Przeczytaj tekst na głos i na telefonieCzytanie na głos wyłapuje za długie zdania. Polskie narzędzie Jasnopis (płatne pakiety) ocenia trudność tekstu w skali od 1 do 7, gdzie 1 to tekst najłatwiejszy, i zaznacza trudne słowa.

Cenniki i przepisy się zmieniają. Linki do źródeł są na dole strony.

Nagłówek: co robisz, dla kogo i gdzie

Nagłówek ma w kilku słowach powiedzieć, czy klient trafił we właściwe miejsce. Hasło w rodzaju „Twoje marzenia, nasza pasja” tego nie robi, bo pasuje do każdej firmy.

Najprostszy wzór, którego używam: usługa, odbiorca i miejsce albo warunek. „Remont łazienki pod klucz w domach i mieszkaniach: Katowice, Tychy, Mikołów”. „Księgowość dla jednoosobowych firm na ryczałcie”. „Kuchnie na wymiar z montażem w Krakowie i okolicy”. Nie musi być błyskotliwie. Ma być jasno, bo po nagłówku klient decyduje, czy czytać dalej.

Pod nagłówkiem stoi podtytuł: jedno zdanie o tym, co Cię odróżnia, i to takie, które klient może sprawdzić. Zakres, termin albo sposób pracy, na przykład: „Pomiar i wycena w ciągu 5 dni roboczych, jedna ekipa od skuwania płytek do montażu armatury”. Piszesz tylko to, czego dotrzymasz także w najbardziej zajętym miesiącu.

Jeśli klienci mają trafiać na stronę z Google, w nagłówku umieść słowa, którymi szukają usługi, ale w zwykłym zdaniu. „Remont łazienki Katowice tanio szybko solidnie” to tekst dla wyszukiwarki, a nie dla człowieka.

Nagłówki przed i po: co zmieniłem i dlaczego (firmy przykładowe).
PrzedPoCo się zmieniło
Profesjonalne usługi remontoweRemont łazienki pod klucz w Katowicach i okolicy, z terminem w umowieKonkretna usługa, miejsce i obietnica, którą klient sprawdzi w umowie
Kompleksowa obsługa księgowaKsięgowość dla jednoosobowych firm: faktury, PIT i ZUS w jednym miejscuOdbiorca i zakres, które klient porówna z ofertą konkurencji
Meble z pasją od latKuchnie na wymiar z montażem: od pomiaru do gotowej zabudowy w KrakowieProdukt, przebieg i miejsce zamiast hasła
Witamy na naszej stronieNaprawa pralek i zmywarek w domu klienta: Gliwice i ZabrzePierwsze słowa niosą informację, a nie powitanie

Call to action: przykłady przycisków, które mówią, co się stanie

CTA, z angielskiego call to action, to po polsku wezwanie do działania: przycisk albo zdanie, które prosi czytelnika o konkretny krok. Na stronie pod jedną ofertę prosisz o jeden krok, a napis na przycisku mówi, co się stanie po kliknięciu.

Firma Nielsen Norman Group opisała, jak przycisk „Get Started”, po polsku „Zacznij”, zatrzymuje użytkowników: pasuje do niemal każdego celu, więc ludzie nie wiedzą, czy trafią do cennika, do rejestracji, czy do quizu. Autorki, Aurora Harley i Kim Flaherty, piszą, że link jest obietnicą. Ta sama firma radzi zastąpić ogólne „Dowiedz się więcej” słowami, które opisują stronę docelową, a wytyczne dostępności WCAG 2.2 wymagają, żeby cel linku dało się poznać z jego tekstu albo otoczenia (kryterium 2.4.4, poziom A).

Jedno wezwanie na stronę nie znaczy, że pojawia się ono tylko raz. Możesz je powtórzyć po każdej większej sekcji, a obok dać telefon, bo to ten sam krok: kontakt w sprawie tej samej usługi. Kłopot zaczyna się, gdy obok „Umów pomiar” stoją „Pobierz katalog”, „Zapisz się do newslettera” i „Obserwuj nas na Instagramie”, bo każda z tych opcji odbiera uwagę tej głównej.

Pod przyciskiem dopisz jedno zdanie, które zdejmuje obawę: co się stanie po wysłaniu, kiedy się odezwiesz i czy to do czegoś zobowiązuje. „Oddzwonię w ciągu jednego dnia roboczego” to obietnica, więc potrzebujesz sposobu, żeby jej dotrzymać, także w czasie urlopu. Jak zgłoszenie z formularza ma trafić do CRM-u z terminem oddzwonienia, opisuję w przewodniku formularz kontaktowy a CRM, a jak przygotować wycenę po takim zapytaniu, w przewodniku automatyczne oferty i wyceny.

W sklepie internetowym dochodzi przepis. Ustawa o prawach konsumenta wymaga, żeby przycisk składania zamówienia był oznaczony słowami „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” albo innym równoważnym, jednoznacznym sformułowaniem, a gdy tego brakuje, umowa nie zostaje zawarta (art. 17 ust. 3 i 4). Ogólne „Dalej” albo „Potwierdź” nie mówi klientowi, że zamówienie kosztuje, więc najbezpieczniej użyć słów z ustawy.

Przyciski pisz po polsku. „Book now” czy „Get started” część klientów zrozumie gorzej, a przy sprzedaży konsumentom ustawa o języku polskim wymaga polszczyzny między innymi w nazwach usług, ofertach, warunkach gwarancji i informacjach o właściwościach usług, a te ostatnie obejmują też reklamy (art. 7 i 7a).

Przycisk „Umów bezpłatny pomiar” obiecuje telefon: tak wygląda proces, który tej obietnicy dotrzymuje.
  1. 01 · StartKlient klika „Umów bezpłatny pomiar”Podaje adres, telefon i orientacyjny metraż w krótkim formularzu.formularz na stronie
  2. 02 · AutomatStrona podziękowania mówi, co dalejKto oddzwoni i do kiedy; ta sama informacja przychodzi mailem jako potwierdzenie.strona, e-mail
  3. 03 · AutomatZgłoszenie w CRM z terminemZadanie „oddzwonić” z godziną, o której mija czas obiecany pod przyciskiem.CRM
  4. 04 · CzłowiekTelefon i termin pomiaruTy albo kierownik ekipy dzwonicie, zanim minie obiecany czas, i ustalacie termin.
  5. 05 · EfektObietnica z przycisku dotrzymanaKlient dostał to, co przeczytał pod przyciskiem, zanim zdążył zapytać konkurencję.

Odzyskany czasNikt nie pilnuje skrzynki co godzinę: zgłoszenie czeka w CRM z terminem, a Ty dzwonisz z danymi klienta przed oczami.

Przykłady CTA: przed, po i co się dzieje po kliknięciu.
Cel stronyPrzedPoCo się dzieje po kliknięciu
Usługa lokalna z pomiaremKontaktUmów bezpłatny pomiarFormularz z adresem i telefonem; oddzwaniasz w czasie podanym pod przyciskiem
Wycena usługiWyślijWyślij zapytanie o wycenęStrona podziękowania mówi, kiedy przyjdzie wycena i od kogo
Biuro rachunkowe, abonamentDowiedz się więcejSprawdź cenę dla swojej firmyTrzy pytania o formę opodatkowania i liczbę dokumentów, potem widełki ceny
Rozmowa przed zakupemZacznij terazWybierz termin 20-minutowej rozmowyKalendarz z wolnymi terminami i potwierdzenie mailem
Materiał do pobraniaPobierzWyślij mi listę kontrolną na e-mailMail z plikiem; zgoda na wiadomości marketingowe jako osobne, dobrowolne pole
Sklep internetowyDalejZamówienie z obowiązkiem zapłatyZłożenie zamówienia i przejście do płatności (art. 17 ustawy o prawach konsumenta)

Przykłady przed i po: remont łazienki, biuro rachunkowe, kuchnie na wymiar

Poniżej trzy pierwsze ekrany przepisane tak, jak przepisuję je klientom. Firmy są przykładowe, a liczby to miejsca na Twoje dane: wpisz je tylko wtedy, gdy są prawdziwe.

We wszystkich trzech zniknęły słowa, które pasują do każdej firmy, a pojawiły się usługa, odbiorca, miejsce, przebieg i czas. Przycisk mówi, co się stanie, a nie tylko „kontakt”. W wersjach „po” nie ma liczby klientów, odsetka zadowolonych ani opinii bez źródła: wstawiasz je tylko wtedy, gdy umiesz je udowodnić.

Fakty zamiast „profesjonalnie”, „kompleksowo” i „konkurencyjne ceny”

Przymiotnik to twierdzenie bez dowodu. Klient czytał „profesjonalnie” na każdej stronie konkurencji, więc go pomija. Zamień każdy przymiotnik na fakt, który da się sprawdzić.

Robię to tak: zaznaczam w tekście każdy przymiotnik i każde słowo, które mogłoby stać na stronie dowolnej firmy z branży. Przy każdym pytam: „po czym klient pozna, że to prawda?”. Odpowiedź wpisuję w miejsce przymiotnika. Jeśli odpowiedzi nie ma, zdanie wylatuje.

Fakt to nie tylko liczba. To także nazwa materiału, numer uprawnień, imię osoby, która przyjedzie, i opis tego, co dzieje się w pierwszym tygodniu pracy.

Uważaj na liczby. „Ponad 500 zadowolonych klientów” musisz umieć pokazać, na przykład liczbą faktur albo zleceń w swoim programie. Według ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wprowadzać w błąd może już samo rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, między innymi o cechach usługi i o spodziewanych wynikach, jeśli może wpłynąć na decyzję klienta (art. 5 ust. 1, ust. 2 pkt 1 i ust. 3 pkt 2). Jeśli nie liczyłeś klientów, napisz to, co wiesz: rok założenia firmy zgodny z wpisem w CEIDG, liczbę zleceń z ostatniego roku, zdjęcia trzech ostatnich realizacji.

Puste słowa i czym je zastąpić (przykłady; wstaw swoje prawdziwe dane).
Puste słowoPytanie klientaFakt zamiast niego
ProfesjonalnieCzy umiecie to zrobić?Uprawnienia z numerem, zdjęcia trzech ostatnich realizacji, nazwa systemu, w którym pracujesz
SzybkoKiedy?Pomiar w ciągu 5 dni roboczych, montaż zwykle w jeden dzień, termin zapisany w umowie
Konkurencyjne cenyIle to kosztuje?Cena od–do dla typowego zlecenia, brutto przy klientach indywidualnych, i lista tego, co podnosi cenę
KompleksowoCo jest w cenie?Lista prac: skucie płytek, hydraulika, glazura, biały montaż, wywóz gruzu
DoświadczenieCzy robiliście coś podobnego?Rok założenia zgodny z CEIDG i realizacja podobna do zlecenia klienta, ze zdjęciem
Indywidualne podejścieZ kim będę rozmawiać?Imię kierownika ekipy i jego telefon w umowie
Najwyższa jakośćCo, jeśli coś pójdzie nie tak?Na co dajesz gwarancję, na ile lat i jak zgłosić usterkę

Oferta: równanie wartości Hormoziego jako lista czterech pytań

Zanim opiszesz ofertę, sprawdź ją modelem, który Alex Hormozi przedstawił w książce „$100M Offers” z 2021 r. To model autora, a nie wynik badań, ale dobrze porządkuje myślenie o tym, co klient dostaje.

Według Hormoziego klient ocenia wartość oferty po czterech rzeczach. W liczniku są wynik, którego chce, i to, jak bardzo wierzy, że go osiągnie. W mianowniku są czas oczekiwania na wynik oraz wysiłek i wyrzeczenia po stronie klienta. Wartość rośnie, gdy rosną dwie pierwsze rzeczy, a maleją dwie ostatnie. Te same cztery dźwignie wymienia lista kontrolna do wyceny oferty, którą udostępnia firma Hormoziego Acquisition.com: zwiększ wynik, zwiększ wiarę w sukces opiniami i udokumentowanymi realizacjami, skróć czas do efektu i zmniejsz wysiłek klienta.

W tym równaniu nie ma jednostek ani skali, więc niczego nim nie policzysz. Używam go jak listy kontrolnej: czy tekst mówi, jaki będzie efekt, czy daje powody, żeby w niego uwierzyć, czy mówi, kiedy klient go zobaczy, i czy pokazuje, ile pracy zdejmujesz z jego głowy. Najczęściej brakuje dwóch ostatnich, a to one odróżniają ofertę od konkurencji, która pisze tylko o jakości.

Jedno zastrzeżenie ode mnie: wiarę klienta w wynik podnosisz dowodami, a nie obietnicami. Zdjęcia realizacji, opinie z Profilu Firmy w Google z linkiem, umowa z terminem i gwarancja, której dotrzymasz. Wymyślona opinia albo liczba działa tylko do pierwszego klienta, który ją sprawdzi, albo do pierwszej kontroli UOKiK. Ofertę handlową wysyłaną po rozmowie, zbudowaną na tym samym równaniu, opisuję w przewodniku jak napisać ofertę handlową.

Równanie wartości przełożone na tekst strony na przykładzie remontu łazienki.
Element równaniaPytanie klientaCo piszeszCzego nie piszesz
Wynik, którego klient chceCo dostanę?Gotowa łazienka do użytku, posprzątana, z odbiorem i listą wykonanych prac„Łazienka Twoich marzeń”
Wiara, że się udaSkąd mam wiedzieć, że wam wyjdzie?Zdjęcia realizacji z opisem, opinie z linkiem do źródła, termin i kara umowna w umowieOpinie bez autora i źródła, „100% zadowolonych klientów”
Czas oczekiwaniaKiedy?Najbliższy wolny termin rozpoczęcia i typowy czas prac, na przykład 10–⁠14 dni roboczych„Ekspresowo”, jeśli nie wiesz, kiedy masz wolną ekipę
Wysiłek klientaIle mnie to będzie kosztować nerwów?Kupujemy i wnosimy materiały, wywozimy gruz, codziennie wysyłamy zdjęcie postępu pracObietnice obsługi, których nie ma w Twoim sposobie pracy

Ta sama obietnica w reklamie i na stronie

Kto kliknie reklamę, najpierw sprawdza na stronie, czy znajdzie tam to, co mu obiecano. Jeśli nie, wraca do wyników wyszukiwania.

Pomoc Google Ads mówi to wprost: strona docelowa powinna odpowiadać wezwaniu do działania z tekstu reklamy, a jeśli reklama obiecuje buty ze zniżką 20%, klient powinien znaleźć tę ofertę na stronie. Ta sama pomoc radzi umieścić ważne informacje na górze strony i przejrzyście opisywać produkty i usługi.

W praktyce przenoszę obietnicę z reklamy do nagłówka albo podtytułu, tymi samymi słowami. Reklama „Remont łazienki w 14 dni roboczych, termin w umowie” prowadzi na stronę, której nagłówek mówi to samo, a nie na stronę główną z hasłem o pasji. Jeśli masz kilka reklam z różnymi obietnicami, każda potrzebuje własnej strony albo przynajmniej własnego nagłówka.

To samo dotyczy postów i maili. Jeśli w poście obiecujesz „cennik bez ukrytych kosztów”, cennik ma stać na pierwszym ekranie strony, do której prowadzi link. Jak dopasować stronę do kampanii w Google, opisuję w przewodniku landing page pod Google Ads.

Kiedy sam tekst nie pomoże i czego nie robić

Dobry tekst poprawia stronę, na którą ktoś trafia. Nie sprowadzi ludzi i nie naprawi oferty, której klienci nie chcą.

Gwarancje, opinie i promocje: co wolno napisać, a za co grozi kara

Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym chroni konsumentów i obejmuje reklamę i marketing (art. 2 pkt 4), więc także tekst na stronie firmy. Gdy sprzedajesz firmom, reklamę wprowadzającą klienta w błąd zakazuje ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (art. 16 ust. 1 pkt 2). W obu przypadkach każda obietnica, liczba i opinia musi być prawdziwa, a gwarancja do spełnienia.

Gwarancja. Kodeks cywilny pozwala złożyć oświadczenie gwarancyjne w reklamie (art. 577 § 1), a przy umowie o dzieło przepisy o gwarancji przy sprzedaży stosuje się odpowiednio (art. 638 § 2). Zdanie „5 lat gwarancji na szczelność” na stronie może Cię więc wiązać. Jeśli przy sprzedaży rzeczy nie podasz innego terminu, gwarancja trwa dwa lata od wydania rzeczy (art. 577 § 4). Samo oświadczenie ma być jasne i zrozumiałe, przy rzeczach sprzedawanych w Polsce po polsku (art. 577¹ § 1), i ma podawać między innymi nazwę i adres gwaranta, czego gwarancja dotyczy, jak z niej skorzystać i że nie odbiera klientowi uprawnień, które ma z mocy prawa (art. 577¹ § 2). Pisz tylko gwarancje, które masz w umowie i których dotrzymasz: na co, na ile i jak zgłosić usterkę. „Gwarancja satysfakcji” bez warunków to proszenie się o spór.

Ustawowe prawa to nie bonus. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym zakazuje w każdych okolicznościach przedstawiania praw, które konsument ma z mocy prawa, jako cechy wyróżniającej Twoją ofertę (art. 7 pkt 10). „U nas aż 14 dni na zwrot!” w sklepie internetowym to właśnie taki błąd, bo 14 dni na odstąpienie od umowy zawartej na odległość daje konsumentowi ustawa o prawach konsumenta (art. 27 ust. 1). Informować o tym prawie możesz, ale nie jako o swojej przewadze. Jeśli dajesz 30 dni, wyróżnikiem są dni ponad ustawowe.

Presja czasu. Fałszywe twierdzenie, że oferta będzie dostępna tylko przez bardzo ograniczony czas, też jest na liście praktyk zakazanych zawsze (art. 7 pkt 7). 27 maja 2025 r. UOKiK poinformował o karze 14 910 599 zł dla Azagroup, właściciela sklepów renee.pl i born2be.pl, za „promocje”, które w praktyce trwały cały czas. Wśród chwytów urząd wymienił zegary odliczające czas promocji, które startowały wciąż od nowa. Decyzja nie jest prawomocna. Licznik czasu wstawiaj więc tylko wtedy, gdy po jego wyzerowaniu cena naprawdę wraca do wyższej.

Opinie. Zamieszczanie albo zlecanie innej osobie zamieszczania nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów to nieuczciwa praktyka w każdych okolicznościach (art. 7 pkt 26). Zakazane jest też twierdzenie, że opinie pochodzą od klientów, jeśli nie podjąłeś uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, żeby to sprawdzić (art. 7 pkt 25). 30 lipca 2024 r. UOKiK ogłosił nieprawomocne kary dla dwóch firm handlujących opiniami: Best-Review z Leszna (35 000 zł) i SeoSem24 z Krakowa (50 618 zł). Jeśli pokazujesz opinie, napisz przy nich, czy i jak sprawdzasz, że pochodzą od klientów: ustawa uznaje tę informację za istotną, a jej pominięcie może wprowadzać w błąd (art. 6 ust. 4 pkt 7). Urząd radzi też nie usuwać negatywnych opinii od klientów, którzy naprawdę byli niezadowoleni; więcej w przewodniku struktura landing page.

Skutki. Konsument może żądać między innymi zaniechania nieuczciwej praktyki, obniżenia ceny i naprawienia szkody (art. 12 ust. 1), a przy naruszeniu zbiorowych interesów konsumentów karę nakłada Prezes UOKiK. W komunikacie z lipca 2024 r. urząd przypomina, że może ona sięgnąć 10% obrotu firmy.

AI pisze szkic, a za każde zdanie odpowiadasz Ty

ChatGPT, Claude czy Gemini szybko dadzą Ci pierwszą wersję tekstu. To dobry szkic, ale nie gotowa strona: model nie zna Twoich terminów, cen ani gwarancji, a chętnie je dopisze.

W tekstach z AI najłatwiej przeoczyć wymyślone konkrety: „ponad 10 lat doświadczenia”, „ponad 1000 zadowolonych klientów”, „gwarancja najniższej ceny”. Brzmią jak fakty, a model nie miał skąd ich wziąć. Przepisy o nieuczciwych praktykach rynkowych nie pytają, kto napisał zdanie. Odpowiada przedsiębiorca, który je opublikował.

Drugi błąd to styl: „w dzisiejszym dynamicznym świecie”, „kompleksowe rozwiązania”, „kluczowe jest”. Takie zwroty nic nie mówią, a klient od razu je rozpoznaje. Dlatego zamiast prośby „napisz tekst na stronę” daję modelowi fakty: listę pytań klientów, ofertę w pięciu punktach, prawdziwe liczby i przykład tekstu, który mi się podoba. Potem każde zdanie szkicu porównuję z tą listą.

Google nie zakazuje tekstów pisanych z pomocą AI. W poradniku o pomocnych treściach zachęca jednak, żeby czytelnik wiedział, kto, jak i po co stworzył stronę, ostrzega, że automatyzacja użyta głównie do manipulowania pozycją w wynikach narusza zasady dotyczące spamu, i przestrzega przed zmyślonymi profilami autorów.

Jak pracować z AI przy tekstach marketingowych, z poleceniami i sprawdzaniem, opisuję w przewodniku AI do tworzenia treści, a czy i kiedy trzeba oznaczać treści z AI, w przewodniku oznaczanie treści AI.

Ile kosztuje tekst na stronę i jak ocenić tekst od copywritera

Tekst na stronę możesz napisać sam, zlecić copywriterowi albo zamówić razem ze stroną. Pierwsza droga kosztuje Cię czas, dwie pozostałe pieniądze, a w każdej to Ty dostarczasz fakty o ofercie.

Sam tekst na landing page kosztuje według porównywarki CenaUslug średnio 1 442 zł, od 1 150 zł w Białymstoku do 1 850 zł w Warszawie. Portal wyliczył to z 12 ofert agencji reklamowych (strona z 19 marca 2026 r.) i nie podaje, czy to kwoty netto, czy brutto. Według portalu cena obejmuje tylko pracę copywritera i dwie rundy poprawek, a podnoszą ją długość i liczba sekcji, analiza konkurencji, wąska branża i dopasowanie do słów kluczowych. Portal nie wymienia wykonawców, więc traktuj tę średnią jako rząd wielkości.

Gdy piszesz sam, płacisz czasem. Najdłużej trwa nie samo pisanie, tylko zebranie materiału: pytań klientów, zdjęć realizacji, opinii za zgodą autorów, warunków gwarancji i cen. Zarezerwuj na to kilka wieczorów, a kolejne na pierwszą wersję i poprawki. Jeśli zlecasz copywriterowi, ten materiał i tak musisz mu dać, bo bez niego napisze tekst z przymiotników.

Przy stronie zamówionej razem z tekstem piszący i projektujący pracują na tej samej treści, więc nikt nie wciska tekstu w gotowy układ. Ceny stron z datami zebrałem w przewodnikach ile kosztuje landing page i ile kosztuje strona internetowa.

  1. Test pięciu sekundPokaż pierwszy ekran na telefonie osobie spoza firmy przez pięć sekund. Zapytaj, co robisz, dla kogo i co ma kliknąć. Jeśli nie wie, popraw nagłówek.
  2. Polowanie na przymiotnikiZaznacz słowa, które pasują do każdej firmy w branży. Każde zamień na fakt albo usuń.
  3. Lista dowodówPrzy każdej liczbie, opinii i gwarancji zapisz, skąd ją masz. Bez źródła zdanie nie idzie na stronę.
  4. Sam tekst przyciskuPrzeczytaj go bez reszty strony. Czy mówi, co się stanie po kliknięciu, i czy pod nim jest zdanie o tym, co dalej?
  5. Reklama obok stronyPołóż obok siebie tekst reklamy albo posta i nagłówek strony. Obietnica ma być ta sama, najlepiej tymi samymi słowami.

Jak mogę pomóc

Prowadzę JFlow Labs sam, z Mikołowa, i pracuję zdalnie z firmami z całej Polski. Teksty piszę po rozmowie o Twojej ofercie, razem ze stroną, na której mają działać.

Moje widełki netto, opisane w cenniku: landing page lub strona wizytówka, gdy tekst piszesz sam, na przykład według tego przewodnika, kosztuje 2500–⁠5000 zł. Landing page sprzedażowy (z tekstami i pomiarem) to 3500–⁠6500 zł. Lejek sprzedażowy (landing + lead magnet + sekwencja maili + automatyzacja + pomiar) to 5500–⁠12 000 zł. Osobnej pozycji na same teksty, bez strony, w cenniku nie mam.

Nie prowadzę kampanii Google Ads ani Meta Ads i nie kupuję opinii ani obserwujących. Przygotowuję stronę i pomiar, a reklamę prowadzisz Ty albo Twoja agencja. Zakres opisuję na stronie landing page i lejki.

Jeśli piszesz sam, wyślij mi adres strony albo szkic tekstu i napisz, skąd przychodzą klienci. Odpowiem, co poprawić najpierw i czy wystarczy zmienić tekst, czy strona potrzebuje przebudowy.

Kwoty netto z mojego cennika.

Pytania i odpowiedzi

Co to jest call to action i jak to jest po polsku?

Call to action, w skrócie CTA, to po polsku wezwanie do działania: przycisk, link albo zdanie, które prosi czytelnika o konkretny krok, na przykład „Umów bezpłatny pomiar”. Dobre CTA mówi, co się stanie po kliknięciu, a pod nim stoi zdanie o tym, co dalej. Na stronie pod jedną ofertę prosisz o jeden krok.

Jakie są dobre przykłady call to action na stronie firmy?

Takie, które nazywają skutek kliknięcia: „Umów bezpłatny pomiar”, „Wyślij zapytanie o wycenę”, „Sprawdź cenę dla swojej firmy”, „Wybierz termin 20-minutowej rozmowy”. Słabe są „Kontakt”, „Wyślij”, „Dowiedz się więcej” i „Zacznij”, bo pasują do wszystkiego. W sklepie internetowym przycisk zamówienia oznacz słowami „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” albo równoważnymi, bo wymaga tego art. 17 ustawy o prawach konsumenta.

Jak długi powinien być tekst na stronę internetową?

Tak długi, żeby odpowiedział na pytania, które klient zadaje przed zakupem, i ani zdania dłuższy. Przy prostej usłudze lokalnej wystarczy krótka strona, przy drogiej usłudze strona będzie dłuższa. Ważniejsza od długości jest kolejność: w badaniu Nielsen Norman Group z 2018 r. 57% czasu oglądania przypadało na pierwszy ekran, więc najważniejsze informacje stawiaj na górze.

Czy mogę napisać tekst na stronę w ChatGPT?

Możesz użyć ChatGPT albo innego modelu do szkicu, ale tekst przed publikacją sprawdź zdanie po zdaniu. Modele chętnie dopisują liczby, opinie i gwarancje, których nie masz, a za treść wprowadzającą w błąd odpowiadasz Ty jako przedsiębiorca. Daj modelowi prawdziwe fakty o ofercie i usuń każde zdanie, którego nie umiesz udowodnić.

Ile kosztuje napisanie tekstu na stronę przez copywritera?

Według porównywarki CenaUslug tekst na landing page kosztuje średnio 1 442 zł, od 1 150 zł w Białymstoku do 1 850 zł w Warszawie (12 ofert agencji, strona z 19 marca 2026 r., bez informacji, czy to kwoty netto). Cena rośnie z liczbą sekcji, analizą konkurencji i dopasowaniem do słów kluczowych. Materiał o ofercie, czyli pytania klientów, ceny, terminy i zdjęcia, i tak musisz copywriterowi przygotować sam.

Czy mogę napisać na stronie, że daję gwarancję satysfakcji?

Możesz, jeśli opiszesz warunki i jesteś gotów ich dotrzymać. Kodeks cywilny pozwala złożyć oświadczenie gwarancyjne w reklamie (art. 577 § 1), więc taka obietnica może Cię wiązać. Napisz, co dokładnie gwarantujesz, na jak długo i jak klient ma z gwarancji skorzystać, a ustawowych praw konsumenta nie przedstawiaj jako swojego dodatku.

Czy mogę wstawić na stronę opinie od znajomych?

Nie, jeśli znajomi nie byli Twoimi klientami. Zamieszczanie albo zlecanie nieprawdziwych opinii to nieuczciwa praktyka rynkowa w każdych okolicznościach (art. 7 pkt 26 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym), a UOKiK nakłada kary za handel opiniami. Pokaż opinie prawdziwych klientów z datą i źródłem i napisz, jak sprawdzasz, że pochodzą od klientów.

Źródła

Liczby i terminy w tym przewodniku sprawdziłem w oficjalnych źródłach. Ceny i przepisy się zmieniają, więc przy decyzji warto zajrzeć do nich ponownie.

Masz pytanie do swojego projektu?

Opisz, co chcesz osiągnąć. Odpowiem konkretnie, także wtedy, gdy najlepszą odpowiedzią jest „nie rób tego”.

Jonasz Jankowski · Bezpośrednia współpraca · Mikołów (Śląsk), zdalnie w całej Polsce

CO DALEJ PO WYSŁANIU
  1. Odpowiadam osobiście w ciągu jednego dnia roboczego.
  2. Krótka rozmowa o celu, funkcjach, materiałach i integracjach.
  3. Dostajesz zakres z etapami i konkretną kwotę, zanim cokolwiek zaczniemy.

Pola oznaczone jako opcjonalne możesz pominąć. Odpowiadam na każdą wiadomość.

Minimum 20 znaków. Wystarczy zalążek pomysłu.0/5000

Na podany e-mail otrzymasz potwierdzenie z numerem zapytania. Odpowiadam w ciągu jednego dnia roboczego. Dalszą rozmowę możemy prowadzić w tym samym wątku.