JFlow Labs / WIEDZA

SEO czy Google Ads: jak policzyć, czy Twojej firmie bardziej opłaca się pozycjonowanie, czy reklama, i od czego zacząć przy małym budżecie

Google Ads może sprowadzać klientów od dnia, w którym Google zatwierdzi reklamę (większość reklam sprawdza w ciągu jednego dnia roboczego), ale tylko dopóki płacisz za kliknięcia; SEO, czyli pozycjonowanie w bezpłatnych wynikach, działa z opóźnieniem, którego nikt nie zagwarantuje, za to ruch nie znika razem z budżetem, a sama reklama, jak pisze Google, w ogóle nie wpływa na te wyniki. Zacznij od Google Ads, gdy klientów potrzebujesz w tym miesiącu, a koszt klienta policzony ze stawek z Planera słów kluczowych mieści się w Twoim limicie; od SEO, gdy reklama wychodzi za drogo, a Ty możesz poczekać; oba kanały łącz, gdy starcza budżetu, kierując je na tę samą stronę usługi. Przewodnik jest dla właściciela małej firmy usługowej, firmy B2B albo sklepu, który ma jeden budżet i chce tę decyzję policzyć na własnych liczbach.

SEO a Google Ads: czym się różnią w praktyce

Oba kanały prowadzą klienta z tej samej wyszukiwarki, ale płacisz w nich za co innego. W Google Ads płacisz Google za kliknięcia w reklamę, która pokazuje się nad albo pod bezpłatnymi wynikami. W SEO płacisz za pracę nad stroną, a kliknięcia w bezpłatne wyniki nic nie kosztują.

Piszę ten przewodnik dla właściciela małej firmy, który ma jeden budżet na marketing i musi zdecydować: reklamy w Google, pozycjonowanie czy jedno i drugie. Uczciwie mówię, skąd patrzę: zarabiam na pozycjonowaniu i na stronach pod kampanie, a kampanii Google Ads nie prowadzę. Dlatego zamiast mojej opinii dostajesz wzór, który policzysz sam na swoich liczbach.

Najważniejsza różnica to czas i to, co zostaje. Reklama wyświetla się, gdy Google ją sprawdzi, i przestaje, gdy kończy się budżet. Pozycję w zwykłych wynikach budujesz pracą nad stroną: efekt przychodzi z opóźnieniem, którego długości Google nie podaje, ale nie znika w dniu, w którym przestajesz płacić, bo, jak pisze Google w dokumentacji Search Central, za ranking nie bierze pieniędzy.

Każde zdanie o tym, jak działa Google, sprawdziłem w Pomocy Google Ads, w Pomocy Profilu Firmy i w dokumentacji Google Search Central, a dane o Przeglądzie od AI w badaniu Pew Research Center. Pełne nazwy tych stron są w źródłach na końcu. Kwoty w przykładach to założenia do rachunku, nie średnie z rynku.

SEO i Google Ads obok siebie. Zasady według dokumentacji Google.
CechaGoogle AdsSEO (pozycjonowanie)
Za co płaciszZa kliknięcia w reklamę, do budżetu, który ustawiasz samZa pracę nad stroną, treścią i profilem firmy; kliknięcia są bezpłatne
Pierwsze wyświetleniaPo sprawdzeniu reklamy; większość reklam Google sprawdza w ciągu 1 dnia roboczegoGoogle pisze, że zmiany mogą być widoczne po kilku godzinach albo po kilku miesiącach
Po zakończeniu płaceniaReklama przestaje się wyświetlaćPozycje nie znikają razem z końcem umowy, ale bez dalszej pracy mogą słabnąć
Kto wybiera frazy i miejsceTy: frazy, obszar, godziny i budżetGoogle sam ocenia, na które frazy i na której pozycji pokazać stronę
Czy można kupić pozycjęPozycję reklamy ustala aukcja przy każdym wyszukiwaniu, nie stała opłataNie. Google nie przyjmuje pieniędzy za miejsce w bezpłatnych wynikach ani w Mapach
Jak mierzyszKonto Google Ads i GA4, grupa kanałów „Płatne wyniki wyszukiwania”Search Console i GA4, grupa kanałów „Bezpłatne wyniki wyszukiwania”

Reklama nie kupuje pozycji w bezpłatnych wynikach ani w Mapach

Często słyszę od właścicieli firm: „płacę za Google Ads, więc Google lepiej pokazuje moją stronę”. Google zaprzecza temu wprost, i to w kilku miejscach swojej dokumentacji.

Na stronie o tym, czy potrzebujesz specjalisty SEO, Google pisze, że reklama w Google nie ma żadnego wpływu na obecność strony w wynikach wyszukiwania i że nigdy nie przyjmuje pieniędzy za umieszczenie strony w wynikach ani za jej pozycję. W opisie działania wyszukiwarki dodaje, że pozycje w rankingu ustalane są automatycznie. W Mapach jest tak samo: Pomoc Profilu Firmy w Google mówi, że nie da się poprosić o lepszą pozycję w wynikach lokalnych ani za nią zapłacić, a wyniki lokalne zależą głównie od trafności, odległości i popularności firmy.

Co łączy oba kanały? Strona. Pomoc Google Ads wymienia wśród czynników rankingu reklamy między innymi stawkę, jakość reklamy i strony docelowej, progi, konkurencję w aukcji i kontekst wyszukiwania. Skoro liczy się jakość strony docelowej, dobra strona usługi pomaga w obu kanałach, bo to ta sama strona.

Reklamę w Mapach kupić można. Reklamy z komponentem lokalizacji (adresem z Profilu Firmy połączonego z kontem Google Ads) mogą się pokazywać w Mapach Google, między innymi jako promowane pinezki. Według Pomocy Google Ads mają one kwadratowy kształt i odróżniają się od zwykłych, okrągłych pinezek. To jednak reklama rozliczana jak każda inna, a nie wyższa pozycja Twojej wizytówki.

Popularne twierdzenia o SEO i Google Ads i to, co mówi o nich Google.
TwierdzenieOcenaCo mówi Google
Kto płaci za Google Ads, ten jest wyżej w bezpłatnych wynikachMitReklama w Google nie wpływa na obecność strony w wynikach wyszukiwania, a Google nie bierze pieniędzy za miejsce w nich.
Za lepsze miejsce w Mapach można zapłacićMitNie da się poprosić o lepszą pozycję lokalną ani za nią zapłacić. Płatne są tylko reklamy, na przykład promowane pinezki.
Agencja gwarantuje pierwsze miejsceCzerwona flagaNikt nie może zagwarantować pierwszego miejsca w Google. Gdy ktoś to obiecuje, Google radzi poszukać kogoś innego.
SEO jest za darmoPół prawdyKliknięcia w bezpłatne wyniki nic nie kosztują, ale praca nad stroną tak. Google nie gwarantuje nawet, że zaindeksuje stronę.
Kupione linki przyspieszą pozycjonowanieRyzykoKupowanie linków na potrzeby rankingu to w zasadach Google spam linków; strona, która narusza zasady, może spaść albo zniknąć z wyników.
Wysoki wynik jakości to wyższa pozycja reklamyPół prawdySama liczba (1–⁠10) to narzędzie diagnostyczne i nie jest uwzględniana w aukcjach reklam. W aukcji liczy się za to jakość reklamy i strony docelowej, którą ta liczba tylko przybliża.

Wzór: ile kosztuje klient z reklam, a ile z SEO

Zamiast pytać, który kanał jest lepszy, policz, ile kosztuje Cię jeden klient z każdego z nich. Dla reklam masz dane przed startem. Dla SEO liczysz próg, który pozycjonowanie musi przekroczyć, żeby wyjść taniej.

Potrzebujesz pięciu liczb. Trzy są o Twojej firmie: zysk z jednego zlecenia, odsetek osób, które po wejściu na stronę wysyłają zapytanie (to konwersja strony), i odsetek zapytań, które kończą się zleceniem (skuteczność sprzedaży). Czwarta to cena kliknięcia z Planera słów kluczowych, narzędzia w koncie Google Ads, które pokazuje liczbę wyszukiwań i stawki dla fraz w wybranym mieście. Piąta to miesięczny koszt SEO z oferty, którą masz na stole.

Koszt klienta z reklam liczysz tak: cena kliknięcia podzielona przez iloczyn konwersji i skuteczności, plus opłata za obsługę kampanii podzielona przez liczbę klientów w miesiącu. Jako cenę kliknięcia biorę górny zakres stawki za górę strony z Planera. Według Pomocy Google Ads to około 80. centyl kwot, które reklamodawcy płacili w przeszłości, więc koszt wychodzi raczej zawyżony niż zaniżony, i o to chodzi.

Przykład z liczbami przyjętymi do rachunku, a nie z rynku. Firma montująca klimatyzację zarabia na jednym montażu 1 500 zł i może oddać na pozyskanie klienta jedną trzecią, czyli 500 zł. Planer pokazuje dla jej fraz w regionie górny zakres 6 zł. Na 100 wejść 5 osób wysyła zapytanie, a co trzecie zapytanie kończy się montażem. Jeden klient to więc 60 kliknięć, czyli 360 zł. Przy celu 8 montaży miesięcznie i obsłudze kampanii za 1 000 zł dochodzi 125 zł na klienta. Razem 485 zł: mieści się w limicie, ale z niewielkim zapasem.

SEO nie ma ceny kliknięcia, więc liczysz odwrotnie: ilu klientów miesięcznie musi przyprowadzić, żeby klient kosztował tyle samo co z reklam. Dzielisz miesięczny koszt SEO przez koszt klienta z reklam. Przy abonamencie 2 000 zł wychodzi 4,1, czyli co najmniej 5 klientów miesięcznie ze zwykłych wyników. Przy tej samej skuteczności to 15 zapytań, a przy tej samej konwersji strony 300 wejść z Google w miesiącu.

Teraz sprawdź, czy 300 wejść w ogóle jest możliwe. Zsumuj w Planerze średnią miesięczną liczbę wyszukiwań wszystkich fraz, na które chcesz się pokazywać w swoim regionie. Jeśli wychodzi 400, musiałyby Cię klikać trzy osoby na cztery szukające, a na tej samej stronie wyników są reklamy, mapa z firmami i konkurencja. Przy takiej sumie SEO się nie zwróci, bez względu na wykonawcę. Jeśli wychodzi 4 000, potrzebujesz około 7,5% szukających. To już nie jest z góry wykluczone, ale nikt nie zagwarantuje Ci pozycji, która tyle da.

Druga poprawka to czas. Abonament płacisz od pierwszego miesiąca, a klienci z pozycjonowania przychodzą później. Załóżmy dla rachunku, że pierwsze zapytania z SEO pojawią się po sześciu miesiącach. To nie prognoza: Google pisze tylko, że zmiany mogą być widoczne po kilku godzinach albo po kilku miesiącach. Do tego czasu wydasz 12 000 zł, więc żeby średni koszt klienta liczony od startu zszedł do 485 zł, SEO musi przyprowadzić łącznie 25 klientów. Każdy kolejny miesiąc abonamentu dokłada do tego progu mniej więcej czterech klientów, więc im później przyjdą pierwsze zapytania, tym więcej ich potrzeba.

Po przekroczeniu progu rachunek się odwraca. Przy reklamie za każdego kolejnego klienta płacisz od nowa, kliknięcie po kliknięciu. Przy SEO abonament jest stały, więc im więcej klientów przychodzi ze zwykłych wyników, tym taniej wychodzi jeden. Dlatego przy wystarczającym budżecie oba kanały się uzupełniają: reklama daje klientów teraz, a SEO z czasem może obniżyć średni koszt.

Jak policzyć dopuszczalny koszt klienta z marży i co doliczyć poza samą reklamą, pokazuję krok po kroku w tekście o koszcie pozyskania leada i klienta. Limity budżetu i VAT od faktury Google są w tekście ile kosztuje reklama w Google, a ceny abonamentów SEO z nazwanych cenników w zestawieniu cen SEO.

Cenniki i przepisy się zmieniają. Linki do źródeł są na dole strony.

Koszt klienta z reklam i próg dla SEO na przykładzie firmy montującej klimatyzację. Liczby przykładowe; podstaw własne z Planera i z ostatnich zapytań.
KrokGoogle AdsSEO
Co wpisujeszCena kliknięcia z Planera, konwersja strony, skuteczność sprzedaży, koszt obsługiMiesięczny koszt SEO, konwersja strony, skuteczność sprzedaży
WzórCena kliknięcia ÷ (konwersja × skuteczność) + obsługa ÷ liczba klientówKoszt SEO w miesiącu ÷ koszt klienta z reklam
Przykład6 zł ÷ (5% × 1/3) = 360 zł, plus 1 000 zł ÷ 8 = 125 zł, razem 485 zł2 000 zł ÷ 485 zł = 4,1, czyli co najmniej 5 klientów miesięcznie
To samo w zapytaniach i wejściach8 klientów = 24 zapytania = 480 kliknięć5 klientów = 15 zapytań = 300 wejść z bezpłatnych wyników
Sprawdzenie realnościCzy prognoza w Planerze daje 480 kliknięć przy tej stawce i budżecieCzy suma wyszukiwań Twoich fraz w regionie pozwala na 300 wejść
Rzeczywisty koszt po starcieCo miesiąc albo co kwartał: wydatki ÷ klienci z kampaniiCo kwartał: wszystkie wydatki od startu ÷ klienci z bezpłatnych wyników

Trzy scenariusze: usługa lokalna, firma B2B, sklep internetowy

Ten sam wzór daje różne odpowiedzi w zależności od tego, czego szukają Twoi klienci i ile zarabiasz na jednym zleceniu. Firmy poniżej są przykładowe.

Od czego zacząć w trzech typowych sytuacjach małej firmy.
ScenariuszCo klient widzi w GoogleOd czego zacząćNa co uważać
Usługa lokalnaReklamy, mapę z firmami i zwykłe wynikiBezpłatny Profil Firmy i jedna dobra strona usługi; reklama na pilne frazy i w sezoniePozycji w Mapach nie kupisz; promowana pinezka to reklama, nie pozycja
Firma B2BMało wyszukiwań, długie frazy i pytaniaReklama na kilka wąskich fraz jako test, treści odpowiadające na pytania przed zakupemLicz koszt na podpisanych umowach, a nie na formularzach
Sklep internetowyReklamy produktowe, bezpłatne informacje o produktach, strony kategoriiBezpłatne informacje o produktach w Merchant Center i porządne strony kategoriiLicz koszt od marży z zamówienia, nie od przychodu

Od czego zacząć przy małym budżecie: decyzja w siedmiu krokach

Całą decyzję przejdziesz w jedno popołudnie, z kontem Google Ads (bez uruchamiania reklam) i z Search Console, jeśli już je masz.

Do Planera słów kluczowych potrzebujesz konta Google Ads z uzupełnionymi danymi rozliczeniowymi; bez tego Google nie pokaże propozycji słów kluczowych. Płacisz za kliknięcia w reklamy, więc dopóki nie uruchomisz kampanii, nie ma za co płacić.

  1. Sprawdź, czy ktoś szukaWpisz w Planerze 10–⁠20 fraz tak, jak pisze klient, ustaw miasto albo region i język polski. Gdy suma wyszukiwań jest bliska zera, ani reklama w wyszukiwarce, ani SEO nie będzie Twoim głównym źródłem klientów.
  2. Ustal, ile możesz zapłacić za klientaWeź zysk z pierwszego zlecenia (a jeśli klienci wracają, z całej współpracy) i zdecyduj, ile z niego możesz oddać na zdobycie jednego klienta.
  3. Policz, ile kosztuje klient z reklamDo wzoru wstaw górny zakres stawki za górę strony, swoją konwersję i skuteczność sprzedaży. Jeśli konwersji nie znasz, przyjmij ostrożne założenie i popraw je po pierwszym miesiącu.
  4. Policz próg dla SEOPodziel miesięczny koszt SEO przez koszt klienta z reklam. Wynik przelicz na zapytania i wejścia, a potem porównaj z sumą wyszukiwań z Planera.
  5. Zajrzyj do Search ConsoleRaport skuteczności pokazuje frazy, które wpisywali ludzie, a przy nich wyświetlenia, kliknięcia i średnią pozycję Twojej strony. Frazy z wieloma wyświetleniami i średnią pozycją od 11 do 20, czyli tuż za pierwszą dziesiątką, to dobry materiał na start SEO.
  6. Sprawdź, czy strona przyjmie ruchStrona usługi z ceną orientacyjną, telefonem, który da się kliknąć, i formularzem, który naprawdę dochodzi do skrzynki. Bez tego oba kanały marnują pieniądze.
  7. Wybierz wiersz z tabeli i ustaw datę ocenyZapisz w kalendarzu dzień, w którym policzysz rzeczywisty koszt klienta: po miesiącu dla reklam, po kwartale dla SEO.
Od czego zacząć: decyzja według Twojej sytuacji.
Twoja sytuacjaZacznij odDlaczego
Potrzebujesz zleceń w tym albo w przyszłym miesiącuGoogle AdsReklama może ruszyć zaraz po sprawdzeniu przez Google; SEO nie da terminu.
Koszt klienta z reklam mieści się w Twoim limicieGoogle Ads, a SEO równolegle, jeśli starcza budżetuReklama zarabia od razu, a SEO może z czasem obniżyć średni koszt klienta.
Koszt klienta z reklam przekracza limitStrona i oferta, potem SEOWyższa konwersja strony obniża koszt w obu kanałach. Gdy klient z reklamy kosztuje więcej, niż na nim zarabiasz, większy budżet tylko powiększa stratę.
Strona ma już wyświetlenia tuż za pierwszą dziesiątką wynikówSEOGoogle już pokazuje stronę na te frazy, więc pracę zaczynasz od poprawy podstron, które się wyświetlają.
Oferta sezonowa albo promocja na kilka tygodniGoogle AdsReklamę włączasz i wyłączasz w wybranym dniu. Bezpłatnych wyników nie ustawisz pod termin.
Planer pokazuje mało albo zero wyszukiwańAni jedno, ani drugie jako główny kanałW wyszukiwarce nie ma kogo złapać. Klientów szukaj tam, gdzie są: polecenia, sprzedaż bezpośrednia, media społecznościowe.
Firma lokalna bez strony z ofertąProfil Firmy w Google i jedna strona usługiBez strony nie zadziała ani reklama, ani SEO, a profilem w Mapach zarządzasz bezpłatnie.

Czas do pierwszych zapytań i ryzyka obu kanałów

Reklama działa od dnia, w którym Google ją zatwierdzi. SEO działa z opóźnieniem, którego długości Google nie podaje, więc uczciwy wykonawca też jej nie obieca.

Według Pomocy Google Ads większość reklam jest sprawdzana w ciągu jednego dnia roboczego. Zatwierdzona reklama dostaje stan „Odpowiednia” i zaczyna się wyświetlać, a reklama, która narusza zasady, dostaje stan „Odrzucona” i nie wyświetla się nigdzie. Przy SEO Google pisze w przewodniku dla początkujących, że niektóre zmiany zaczynają działać po kilku godzinach, inne po kilku miesiącach, i radzi odczekać kilka tygodni, zanim ocenisz skutek zmiany. Nie gwarantuje też, że stronę w ogóle zaindeksuje, czyli doda do swojej bazy.

Jeśli ktoś podaje Ci konkretną liczbę miesięcy do efektów, zapytaj, skąd ją ma. Od czego zależy tempo i kiedy po pół roku zmienić plan, opisuję osobno w tekście ile trwa pozycjonowanie.

Ryzyka obu kanałów według dokumentacji Google Ads i Google Search Central.
RyzykoGoogle AdsSEO
Pieniądze bez efektuKliknięcia z nietrafnych fraz albo na stronę, która nie daje zapytańMiesiące abonamentu bez gwarancji, że strona trafi wysoko
Zależność od budżetuKoniec budżetu to koniec wyświetleńPozycje nie zależą od płatności, ale konkurencja pracuje dalej
Zmiana cenyCenę kliknięcia ustala aukcja przy każdym wyszukiwaniu, zależnie od konkurencjiCena pracy jest stała, ale ta sama pozycja może dawać mniej kliknięć
Kara albo blokadaReklama odrzucona za naruszenie zasad reklamowychNiższa pozycja albo zniknięcie z wyników za spam, na przykład kupione linki
Zmiany po stronie GoogleNowe zasady reklamowe i typy kampaniiAktualizacje systemów rankingu i Przegląd od AI nad wynikami
PomiarBez poprawnie ustawionego pomiaru (baner zgód na pliki cookie, zdarzenie formularza w GA4) nie wiesz, które frazy dają klientówSearch Console pokazuje frazy i kliknięcia, ale telefony i maile od klientów liczysz sam

Przegląd od AI zabiera część kliknięć z bezpłatnych wyników

Przegląd od AI to podsumowanie, które Google generuje nad wynikami wyszukiwania. Google ogłosił jego start w Polsce 25 marca 2025 r., także w języku polskim. W rachunku SEO ma znaczenie, bo ta sama pozycja może dawać mniej wejść.

Najrzetelniejsze dane, jakie znalazłem, pochodzą z USA. Pew Research Center przeanalizował przeglądanie internetu przez 900 dorosłych Amerykanów w marcu 2025 r. Gdy w wynikach pojawiło się podsumowanie AI, kliknęli w zwykły wynik w 8% wizyt, a bez podsumowania w 15%. W link wewnątrz podsumowania kliknięto w 1% wizyt. Na stronach z podsumowaniem częściej też kończyli przeglądanie: w 26% przypadków wobec 16%. Porównywalnego badania dla Polski nie znalazłem.

Nie każde wyszukiwanie dostaje podsumowanie. W badaniu Pew pojawiło się przy 18% wyszukiwań: przy 8% fraz z jednego albo dwóch słów, przy 53% fraz z dziesięciu i więcej słów i przy 60% pytań zaczynających się od słów takich jak „kto”, „co”, „kiedy” czy „dlaczego” (badano wyszukiwania po angielsku). Jeśli w Polsce wzorzec jest podobny, krótka fraza z miastem, na przykład „klimatyzacja Katowice”, jest mniej narażona niż pytanie „jak wybrać klimatyzator do mieszkania”. To przypuszczenie, więc sprawdzam je w danych: gdy w Search Console wyświetlenia i średnia pozycja frazy stoją w miejscu, a odsetek kliknięć spada, coś nad wynikami zabiera Ci ruch, na przykład podsumowanie AI albo więcej reklam.

Dla rachunku z części o wzorze oznacza to jedno: przy frazach z podsumowaniem AI potrzebujesz więcej wyświetleń na te same 300 wejść, więc próg dla SEO rośnie. Badanie Pew nie mierzyło kliknięć w reklamy, więc nie wynika z niego, czy reklamy tracą tak samo. Jak ta funkcja wygląda od strony Google i co możesz z nią zrobić, opisuję w tekście o Przeglądzie od AI i ruchu na stronie.

Jeden landing page dla reklam i dla SEO

Landing page to strona, na którą klient trafia po kliknięciu, zwykle podstrona jednej usługi. Ta sama strona może pracować w obu kanałach i tak właśnie ją zwykle buduję.

Strona, która w pierwszym ekranie mówi, co robisz, gdzie, za ile mniej więcej i jak się z Tobą skontaktować, odpowiada na pytanie klienta niezależnie od tego, czy kliknął reklamę, czy bezpłatny wynik. W Google Ads jakość strony docelowej jest jednym z czynników rankingu reklamy i jednym z trzech składników wyniku jakości. W zwykłych wynikach ta sama treść, czyli opis usługi, cena orientacyjna, realizacje i dane firmy, pokazuje Google, na jakie wyszukiwania strona odpowiada.

Jedna strona to też jeden pomiar. Zdarzenie wysłania formularza w Google Analytics 4 jest jedno, a domyślna grupa kanałów rozdziela ruch na „Płatne wyniki wyszukiwania” z kampanii Google Ads w sieci wyszukiwania i „Bezpłatne wyniki wyszukiwania” (kampanie Performance Max trafiają do osobnej grupy „Wiele sieci”). Widzisz więc obok siebie, ile zapytań dał każdy kanał. Gdy zmieniasz cenę albo zakres usługi, poprawiasz jedną stronę zamiast dwóch.

Adres z reklamy ma doklejony identyfikator kliknięcia, na przykład ?gclid=ABCD. Google używa właśnie takiego adresu w swojej dokumentacji jako przykładu duplikatu, którego sygnały można skupić na adresie podstawowym znacznikiem rel="canonical". Dlatego na każdej stronie usługi ustawiam ten znacznik na stałe, wskazując jej podstawowy adres, zanim skieruję na nią reklamy.

Po połączeniu Search Console z kontem Google Ads dostajesz raport płatnych i bezpłatnych wyników wyszukiwania: dla każdej wpisanej frazy wyświetlenia i kliknięcia z reklam obok tych ze zwykłych wyników, przy czym z reklam liczy tylko reklamy tekstowe. Google radzi szukać w nim fraz, przy których pojawiasz się tylko w bezpłatnych wynikach, bo to kandydaci na nowe słowa kluczowe w reklamach. Ja patrzę też odwrotnie: frazy, które dają kliknięcia z reklam, a w bezpłatnych wynikach prawie Cię na nie nie ma, to kandydaci na nową treść. Dane bezpłatne raport zbiera dopiero od dnia połączenia, więc połącz konta od razu.

Osobną stronę tylko pod reklamę robię wtedy, gdy kampania dotyczy krótkiej promocji albo testu oferty, której nie chcesz mieć na stałe w wynikach. Nie rób za to kilkunastu prawie identycznych stron „usługa + miasto”, które różnią się tylko nazwą miejscowości: w zasadach dotyczących spamu Google podaje strony kierowane na kolejne regiony lub miasta, które prowadzą użytkownika do jednej strony, jako przykład nadużycia stron doorway, czyli stron przejściowych. Co musi mieć strona pod kampanię, opisuję w tekście o landing page pod Google Ads.

Jak co miesiąc porównać oba kanały w jednym zestawieniu

Wzór sprzed startu to tylko założenia. Po pierwszym miesiącu podstawiasz własne liczby i dopiero z nich decydujesz, gdzie przesunąć budżet.

Do zestawienia potrzebujesz trzech źródeł: faktur za reklamy i za SEO, zapytań według kanału z GA4 albo z formularza oraz wyników z CRM-u albo arkusza, czyli informacji, które zapytania skończyły się zleceniem. Kanał zapisuj przy każdym zapytaniu od pierwszego dnia, także przy telefonach: wystarczy zapytać klienta, skąd o Tobie wie.

Przy SEO licz koszt narastająco od startu, a nie za jeden miesiąc, bo tylko wtedy widać, czy próg z części o wzorze został przekroczony. Przy reklamach licz miesiąc, a gdy zapytań jest mało, kwartał. Zestawienie może składać się samo z danych z GA4, Search Console i CRM-u; narzędzia do takiego raportu porównuję w tekście Looker Studio czy Power BI.

Raz w miesiącu zestawienie liczy koszt klienta z obu kanałów, a właściciel decyduje o podziale budżetu.
  1. 01 · StartPierwszy dzień miesiącaHarmonogram uruchamia zestawienie rano.n8n
  2. 02 · AutomatWydatki z obu kanałówKwoty z faktur Google Ads i wykonawcy SEO trafiają do jednego arkusza.arkusz Google
  3. 03 · AutomatZapytania według kanałuZdarzenia formularza z grup kanałów „Płatne” i „Bezpłatne wyniki wyszukiwania” plus telefony z notatek.GA4, CRM
  4. 04 · CzłowiekOznaczenie zleceńWłaściciel zaznacza, które zapytania skończyły się zleceniem i jakiej wartości.
  5. 05 · AutomatKoszt klienta z każdego kanałuReklamy za miesiąc, SEO narastająco od startu, obok dopuszczalnego kosztu klienta.arkusz Google
  6. 06 · EfektDecyzja na własnych liczbachBudżet przesuwasz do kanału, który daje klienta poniżej Twojego limitu.

Odzyskany czasZamiast zgadywać, który kanał działa, właściciel w kwadrans widzi koszt klienta z każdego z nich i ma czas na rozmowy z klientami, które z tych zapytań wynikają.

Kiedy to nie ma sensu i czego nie robić

Są sytuacje, w których ani reklama, ani pozycjonowanie nie zwrócą pieniędzy, i błędy, które najczęściej widzę przy podziale budżetu.

Jak mogę Ci pomóc

Prowadzę niezależne studio cyfrowe w Mikołowie i pracuję zdalnie z firmami z całej Polski. Robię to, co oba kanały mają wspólne: stronę, pomiar i pozycjonowanie. Kampanii Google Ads nie prowadzę.

Jeśli rachunek wskazuje SEO, prowadzę pozycjonowanie w abonamencie 1000–⁠2500 zł miesięcznie, a na start robię audyt SEO za 1500–⁠3500 zł albo audyt widoczności w AI (ChatGPT, Perplexity, AI Overviews) za 1200–⁠2900 zł. Jeśli potrzebujesz strony, która przyjmie ruch i z reklam, i z bezpłatnych wyników, robię landing page sprzedażowy z tekstami i pomiarem za 3500–⁠6500 zł. Kwoty są netto, a zakres każdej usługi opisuję w cenniku i na stronach pozycjonowanie stron oraz landing page i lejki.

Nie kupuję linków ani opinii. Napisz, co sprzedajesz, w jakim mieście i ile zarabiasz na jednym zleceniu, a odpowiem, od którego kanału zacząłbym w Twoim przypadku i dlaczego.

Kwoty netto z mojego cennika.

Pytania i odpowiedzi

Czy Google Ads poprawia pozycjonowanie strony?

Nie. Google pisze w dokumentacji Search Central, że reklama w Google nie ma wpływu na obecność strony w bezpłatnych wynikach i że nie przyjmuje pieniędzy za miejsce w nich. Wspólna jest tylko strona: dobra strona usługi pomaga w obu kanałach, bo jakość strony docelowej liczy się w rankingu reklamy.

Co jest tańsze: SEO czy Google Ads?

To zależy od Twoich liczb, nie od kanału. Koszt klienta z reklam policzysz przed startem: cena kliknięcia z Planera słów kluczowych podzielona przez konwersję strony i skuteczność sprzedaży. Dla SEO policz próg: miesięczny koszt pozycjonowania podzielony przez koszt klienta z reklam pokazuje, ilu klientów miesięcznie musi przyprowadzić SEO, żeby wyjść taniej.

Czy łączyć SEO i Google Ads?

Tak, jeśli budżet wystarcza na oba kanały w sensownej skali. Reklama może dawać zapytania od razu i pokazuje, które frazy kończą się zleceniem, a SEO może z czasem obniżyć średni koszt klienta. Przy małym budżecie lepiej zacząć od jednego kanału niż podzielić pieniądze na dwa, którym ich zabraknie.

Czy pozycjonowanie to reklama?

Nie w sensie płatnej reklamy. Pozycjonowanie to praca nad stroną, żeby pojawiała się w bezpłatnych wynikach Google, a za kliknięcia w te wyniki nie płacisz. Google Ads to płatne reklamy rozliczane za kliknięcia. Skrót SEM (od angielskiego search engine marketing, czyli marketing w wyszukiwarkach) bywa używany dla obu kanałów razem albo tylko dla reklam, więc dopytaj wykonawcę, co ma na myśli.

Ile czeka się na efekty SEO, a ile na Google Ads?

Google sprawdza większość reklam w ciągu jednego dnia roboczego, potem reklama może się wyświetlać. Przy SEO Google pisze, że zmiany mogą być widoczne po kilku godzinach albo po kilku miesiącach, i radzi odczekać kilka tygodni z oceną. Konkretnej liczby miesięcy nikt uczciwie nie obieca.

Co się dzieje po wyłączeniu Google Ads albo SEO?

Po wyłączeniu kampanii albo wyczerpaniu budżetu reklamy przestają się wyświetlać, więc ruch z nich znika. Pozycje w bezpłatnych wynikach nie zależą od płatności, więc nie znikają w dniu końca umowy, ale bez dalszej pracy mogą słabnąć, bo konkurencja nie stoi w miejscu.

Czy za wyższe miejsce w Mapach Google można zapłacić?

Nie. Według Pomocy Profilu Firmy w Google nie da się poprosić o lepszą pozycję lokalną ani za nią zapłacić; wyniki lokalne zależą głównie od trafności, odległości i popularności firmy. Płatne są tylko reklamy w Mapach, na przykład promowane pinezki, a to osobny format, nie wyższa pozycja wizytówki.

Źródła

Liczby i terminy w tym przewodniku sprawdziłem w oficjalnych źródłach. Ceny i przepisy się zmieniają, więc przy decyzji warto zajrzeć do nich ponownie.

Masz pytanie do swojego projektu?

Opisz, co chcesz osiągnąć. Odpowiem konkretnie, także wtedy, gdy najlepszą odpowiedzią jest „nie rób tego”.

Jonasz Jankowski · Bezpośrednia współpraca · Mikołów (Śląsk), zdalnie w całej Polsce

CO DALEJ PO WYSŁANIU
  1. Odpowiadam osobiście w ciągu jednego dnia roboczego.
  2. Krótka rozmowa o celu, funkcjach, materiałach i integracjach.
  3. Dostajesz zakres z etapami i konkretną kwotę, zanim cokolwiek zaczniemy.

Pola oznaczone jako opcjonalne możesz pominąć. Odpowiadam na każdą wiadomość.

Minimum 20 znaków. Wystarczy zalążek pomysłu.0/5000

Na podany e-mail otrzymasz potwierdzenie z numerem zapytania. Odpowiadam w ciągu jednego dnia roboczego. Dalszą rozmowę możemy prowadzić w tym samym wątku.